Kaietanovich: kultura hip-hopowa i weganizm mają punkty wspólne

W 2019 roku ożywiamy zakładkę Ludzie i miejsca, chcąc odkrywać przed Wami różnorodność osób, które zdecydowały się na dietę roślinną. Co za tym idzie – różnorodność powodów, dla których coraz więcej z nas podejmuje podobną decyzję. Dziś serwujemy wywiad z Kaietanovich’em – raperem reprezentującym warszawskie składy ZETENWUPE oraz WCK. Co łączy kulturę hip-hopową z weganizmem, jak to wszystko się zaczęło i czy bycie na diecie roślinnej jest współcześnie wyzwaniem? Odpowiedzi znajdziecie w dzisiejszej rozmowie.

WP: Kiedy podjąłeś decyzję o wykluczeniu produktów odzwierzęcych ze swojej diety?

KO: Równo 2 lata temu zjadłem ostatni kawałek mięsa. Od ponad półtora roku staram się też nie korzystać z jakichkolwiek produktów pozyskiwanych w drodze wykorzystywania zwierząt.

WP: Zapytam najprościej – dlaczego?

KO: Ze względu na zwierzęta. W chwili refleksji dotarło do mnie, że te stworzenia, które na co dzień kładę na talerzu obok ryżu i warzyw, mają dokładnie te same organy wewnętrzne co ja (jak mózg, oczy, język, serce, płuca, wątroba, jelita, nerki, genitalia, etc.), czują dokładnie te same emocje co ja(radość, lęk, smutek, wdzięczność, strach etc.). Mają też dokładnie te same relacje rodzinne co ja (mama, syn, tata, córka, brat, siostra, etc.) i w gruncie rzeczy jedynym, co nas różni jest to, jak skomplikowane są nasze procesy myślowe, czy inaczej: język, jakim się posługujemy. Po uświadomieniu sobie powyższych, wprowadzenie zmian w codziennej diecie przyszło mi bez trudu, była to jedynie kwestia konkretnego ustawienia i zrozumienia moich priorytetów.

WP: Zwierzęta mogą nas czegoś nauczyć?

KO: My mamy słowa, za pomocą których dociekliwie zgłębiamy wszelkie sprawy i łatwo przekazujemy złożone informacje, ale też mocno komplikujemy rzeczywistość. Język zwierząt jest dużo prostszy, one mówią głównie czynami, wystarczy obserwować. Najstarsze filozofie duchowe nauczają, że oświecenie przychodzi z wyciszenia umysłu. Ludzie na całym świecie medytują, jeżdżą po dżunglach, zażywają szamańskich wywarów, poddają się rozmaitym rytuałom żeby osiągnąć ten stan. Zwierzęta mają to naturalnie. To całkiem zabawne, że mimo to uważamy się za „gatunek wyższy”.

WP: Co zmieniło się po przejściu na dietę roślinną?

KO: Masa rzeczy, mógłbym mówić długo i na pewno o czymś bym zapomniał. Z najważniejszych: na pewno jestem spokojniejszy o swoje zdrowie, szybciej się regeneruję po wysiłku/imprezie, pozbyłem się problemów ze spaniem, praktycznie nie miewam kłopotów żołądkowych. I mniej się spinam, łatwiej mi się zrelaksować.

WP: Miałeś kiedykolwiek poczucie, że tym samym coś tracisz?

KO: Nigdy. Zdarzało mi się po bardziej zakrapianej nocy pobudzić pod wpływem zapachu jakiegoś tłustego pepperoni, czy czegoś takiego, ale to były tylko echa starych nawyków. Nawet nie rozważałem wzięcia tego do ust.

WP: Najczęstszy mit o diecie roślinnej?

KO: Nie wiem który jest najczęstszy, ale wiem że wszystkie bledną wobec prostego researchu w temacie.

WP: Członkowie Wu-Tang Clan, Jay-Z czy ASAP Rocky to tylko kilka z wielu przykładów raperów, którzy zachęcają do diety roślinnej, świecąc własnym przykładem. Znajdujesz punkty wspólne w kulturze hip-hopowej i weganizmie?

KO: O, tak. Oba te ruchy naświetlają kłamstwa systemu, w którym żyjemy i u korzeni obu z nich leży pogłębianie świadomości. Sam niechętnie nazywam siebie weganinem, czy wegetarianinem, bo mam w tym wszystkim swój własny kompas i nie potrzebuję odgórnych reguł, które będą mówić mi co jest, a co nie jest ok, ani też nie zależy mi na przynależeniu do grupy. Natomiast dieta złożona głównie z roślin i zwracanie uwagi na dokonywanie bardziej odpowiedzialnych wyborów przy okazji codziennych czynności są już w tej chwili nieodłączną częścią mojej osobistej, jednoosobowej kultury hiphopowej.

WP: Co do pogłębiania świadomości, Eat Healthy – pochwała weganizmu i Discipline na cześć siły charakteru to jedne z flagowych utworów Dead Prez – jak dużo samodyscypliny potrzeba, by wytrwać w postanowieniu o zmianie diety, czy w Twoim odczuciu dziś – jeść roślinnie, oznacza wyzwanie?

KO: Jest rok 2019, dostęp do żywności w naszej części świata jest lepszy niż był kiedykolwiek i poza nielicznymi, chorującymi na niektóre z rzadkich chorób, wszyscy jesteśmy w stanie żyć długo, zdrowo i szczęśliwie bez męczenia zwierząt. To nawet niekoniecznie jest kwestia samodyscypliny. Ja sam absolutnie nie uważam siebie za dobry przykład samodyscypliny, przez większość życia byłem raczej przykładem jej przeciwieństwa, a odstawienie produktów odzwierzęcych przyszło mi bez wysiłku. Jako człowiek, który do 25. roku życia nie uznawał dania bez kawałka mięsa za pełnoprawny posiłek, jestem pewien że każdy może wprowadzić tę zmianę w swoim życiu i wziąć większą odpowiedzialność za to, co kładzie na talerz. A jeśli z jakichś powodów nie każdy, to już na pewno każdy może spróbować.

WP:czyste mięso – jesteś zwolennikiem idei?

KO: Chyba musiałbym spróbować, żeby stwierdzić. Mi osobiście mięso nie jest do szczęścia potrzebne, zwłaszcza, że są już takie potrawy, które smakują identycznie jak mięso, a mięsem nie są (niedowiarkom polecam odwiedzić Momencik na Poznańskiej, gdzie serwują absolutnie najpyszniejsze burrito na Ziemi). Z drugiej strony mam świadomość, że na świecie nadal jest wiele osób, dla których życie bez steka jest „niemożliwe”. W ich kontekście czyste mięso na pewno jest dobrym pomysłem i sposobem na pomoc zwierzętom.

WP: Danie, do którego wracasz obecnie najczęściej?

KO: Aktualnie sporo jem na mieście – właśnie wróciłem do Polski i okazuje się, że mamy tu mnóstwo wegańskich opcji, które z reguły są naprawdę przepyszne. Gotując w domu nie lubię spędzać za dużo czasu przy garach, wobec czego moim klasykiem jest ryż z ciecierzycą w sosie z warzyw, jakie akurat mam pod ręką.

Autor portretów Kajetana – Michał Matraszek

Autor zdjęcia koncertowego – Tomasz Karwiński

Posłuchaj:

Kaietanovich – „Gotowy

Zetenwupe – „Nowojorski Stan Rzeczy

WCK – „Stej Tru

Zdrowa porcja newsów: kierunek Azja! Omnipork, Next Gen Good Food i warsztaty kuchni tajskiej

Dzisiejszą porcję newsów dedykujemy Azji, z której swoją drogą czerpiemy wiele kulinarnych inspiracji. Większość z  roślinnych nowinek biznesowych, które do nas docierają, pochodzi z krajów Europy Zachodniej i USA. Właśnie dlatego chcemy pokazać, że poszukiwanie innowacji w produktach pochodzenia roślinnego dzieje się na całym, nie tylko zachodnim, świecie.

Listopad światowym miesiącem weganizmu!

To świetny czas, by wprowadzać nowości na półki sklepów i do menu restauracji! Między innymi dlatego 14 listopada podczas międzynarodowego forum ekonomicznego Next Gen Good Food Forum w Pekinie jego uczestnicy będą dyskutować o możliwościach płynących z rozwoju prac nad czystym mięsem i białkiem pochodzenia roślinnego. Popyt na mięso szybko rośnie w bogacących się Chinach, w związku z czym producenci żywności już teraz rozglądają się za bardziej zrównoważonym źródłem białka w masowej produkcji żywności. Organizatorami wydarzenia są Dao Foods International oraz Dongsheng Science and Technology Park.

Źródło: https://www.daofoods.com/

1 listopada roślinny zamiennik jajka JUST Egg miał swoją zagraniczną premierę w Singapurze. Ten sprzedawany głównie do restauracji produkt będzie teraz serwowany jako stały element  menu śniadaniowego w sieci hoteli Grand Hyatt w Singapurze. Premierze towarzyszył panel dyskusyjny o przyszłości zrównoważonego żywienia oraz uliczna akcja z foodtrackiem w roli głównej: można było w nim kosztować kanapek z jajkiem stworzonym z fasoli mung.

Recenzja JUST Egg. Źrodło: Plant Based News | YouTube

Na polskim rynku także mamy pierwsze szeroko dostępne roślinne produkty zastępujące kurze jajko. Przykład? Za recepturą vEGGs stoi firma New Food Company. Możecie ich użyć do przygotowania naleśników, ciasta, placuszków: produkt doskonale łączy ze sobą pozostałe składniki, nadając ciastu zwartą konsystencję. Produkt znajdziecie m.in. w sklepach sieci Auchan i w sklepach internetowych. Koncept vEGGs powstał częściowo dzięki przygotowanemu przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki raportowi naświetlającemu realia polskiego przemysłu jajecznego “Jak one to znoszą”.

vEGGs otrzymał Złoty Medal podczas targów World Food Warsaw 2018 w kategorii „Innowacje”. Źródło: http://www.newfoodcompany.eu/

Chińska wieprzowina… z roślin!

Wróćmy do Azji! Być może nie wiedzieliście, ale Chiny są krajem, w którym konsumpcja wieprzowiny osiąga jedne z najwyższych wartości na jednego mieszkańca. Zjada się tam połowę całości wyprodukowanej na świecie wieprzowiny! Choć jeszcze w latach powojennych mięso było tam dostępne dla nielicznych, teraz wieprzowina – podawana między innymi w popularnych gotowanych pierożkach –  jest konsumowana od najmłodszych lat. Między innymi dlatego chiński startup Right Treat opracował recepturę roślinnej wieprzowiny Omnipork, której od 2017 roku można kosztować w kilku restauracjach w Hong Kongu. Z czego jest przygotowana?

Dzięki naszej wyjątkowej mieszance białek roślinnych z grochu, soi bez GMO, grzybów shiitake i ryżu, nasz Omnipork oferuje wysokiej jakości pełnowartościowe białko wegańskie z niezbędnymi aminokwasami, których potrzebują ludzie. Omnipork nie zawiera cholesterolu, antybiotyków, hormonów, jest wolny od okrucieństwa i ma znacznie niższą zawartość tłuszczów nasyconych i kalorii niż wieprzowina pochodząca od zwierząt, a jednocześnie dostarcza znacznie więcej błonnika, wapnia i żelaza.

Źrodło: righttreat.co

Smażone klopsy z roślinnej wieprzowiny Omnipork wyglądają smakowicie! Źródło: righttreat.co

Jeśli wybieracie się do Hong Kongu, koniecznie wpadnijcie do jednej z restauracji, w których jest serwowana roślinna wieprzowina: Ming Court, Kind Kitchen, The Royal Garden, King of Sheng Jian. Omnipork ma być dostępny w sprzedaży detalicznej do końca 2018 roku.

Tymczasem wszystkim spragnionym większej dawki azjatyckich roślinnych inspiracji, podpowiadamy, że w ramach Akademii Inspiracji Makro zbliża się w Warszawie warsztat wokół kuchni tajskiej. Razem z Mają Wirowską będziecie mogli nauczyć się przygotowywać bezrybny sos rybny, świetnie doprawione tofu, czy zupę khao soi. Warsztat jest skierowany do klientów MAKRO posiadających kartę gastronomiczną.

Zdrowa porcja newsów: polska prasa RoślinnieJe + jak wprowadzić ideę weganizmu do swojej firmy

W dzisiejszej Zdrowej porcji newsów dzielimy się z Wami przeglądem polskojęzycznych artykułów wokół środowiskowych przyczyn popularności diety roślinnej i wpływu masowej produkcji żywności na środowisko naturalne. Na deser: poradnik (po angielsku) dla wszystkich osób zainteresowanych wprowadzaniem roślinnej rewolucji w swoim miejscu pracy!

Przekrój, Newsweek i Gazeta.pl roślinnieją!

Kwartalnik Przekrój od czasu do czasu raczył nas artykułami na temat roślinnego trendu, ale jesienny numer to wręcz wysyp treści o tej tematyce. Cieszy nas to bardzo, ponieważ jak pisaliśmy wcześniej, wybór sposobu odżywiania to już nie tylko indywidualna kwestia każdego z nas, ale polityczna i środowiskowa decyzja mająca wpływ na nasze ekosystemy.

Spis treści najnowszego numeru Przekroju. Poczytacie o książce Paula Shapiro, kulturowej relacji ludzi i zwierząt, a Marta Dymek podpowie “Co zamiast mięsa”

Przenikanie tematyki roślinnego odżywiania przenika do głównego nurtu widać także w Newsweeku, Focusie czy Gazecie Wyborczej. W lipcu tego roku głównym tematem numeru miesięcznika Focus był właśnie weganizm, opisany w holistycznym ujęciu. Redakcja zastanawiała się “Rezygnacja z mięsa, nabiału i jajek to żywieniowy ekstremizm czy działanie mogące uratować naszą planetę?”. Newsweek, relacjonując wyniki prac holenderskiego naukowca Marka Posta, także pokazuje środowiskowe i społeczne przyczyny konieczności masowych zmian w kierunku roślinnych produktów i sposobów odżywiania.

Tymczasem, na Gazeta.pl możecie przeczytać wywiad z Maćkiem Otrębskim, współtwórcą RoślinnieJemy. Maciek dzieli się tam wiedzą i własnymi przemyśleniami na temat tego dlaczego globalna konsumpcja mięsa w związku z bogaceniem się społeczeństw nie spadnie w przyszłości, dlaczego w związku z tym tak ważne są prace nad czystym mięsem oraz mówi o “dojrzewaniu” polskiej branży spożywczej do roślinnego trendu / konieczności.

Kolejne artykuły i doniesienia o Plant-Powered Perspectives!

Po naszej Konferencji Plant-Powered Perspectives, kolejne portale piszą o czystym mięsie i roślinnych innowacjach. Agropolska powołuje się na naszą prelegentką z The Good Food Institute, Nicole Rawling i pisze o laboratoryjnej przyszłości produkcji mięsa. Horeca ABC relacjonuje wydarzenie w artykule “Nadchodzi Roślinna Rewolucja”. Newseria Biznes dzieli się perspektywą naszych prelegentów, Aleksandry Chołody-Trapp, Nicole Rawling i Tomasza Tarkowskiego w komunikatach prasowych. Dziękujemy i gratulujemy!

Tomasz Tarkowski, Dyrektor F&B z Concordia Design, opowiada o wprowadzaniu dań roślinnych do menu restauracji

Poradnik: Jak przekonać znajomych i współpracowników do częstszego próbowania roślinnych dań?

W RoślinnieJemy cały czas staramy się podsuwać Wam łatwe przepisy na roślinne dania oraz dzielić nowinkami produktowymi, głównie na naszym profilu na Instagramie. Po tym, jak głośnym echem odbiła się decyzja firmy WeWork o tym, by absolutnie zrezygnować z podawania mięsa podczas firmowych imprez, udało nam się znaleźć ciekawy poradnik “Vegan Leaders Playbook.

Poradnik zawiera wiele praktycznych wskazówek! Źródło: “Vegan Leaders Playbook. How to Start a Vegan Movement in your Corporate Workplace”, s. 70

To poradnik przygotowany przez twórców organizacji Vegan Leaders in Corporate Management, zrzeszającej osoby na dietach roślinnych, pracujące w dużych narodowych i międzynarodowych firmach (są też na LinkedIn). Znajdziecie tam wiele szczegółowych studiów przypadku pokazujących jak w zachęcający sposób wprowadzić w swoim miejscu pracy roślinne inicjatywy, przekonać zarząd i współpracowników do zmiany nawyków żywieniowych, czy wręcz wprowadzenia wewnętrznych pro-zwierzęcych i pro-środowiskowych polityk. Polecamy!

Do międzynarodowej akcji Bezmięsnych poniedziałków (meatless mondays) dołączyła też niedawno redakcja KUKBUKa! Podzielcie się z nami swoimi historiami o tym jak wprowadzacie roślinne zmiany w swoich firmach. Piszcie do nas śmiało!

Gdy oferuje się produkty roślinne, każdy może zostać naszym klientem – wywiad z Zofią Barto, właścicielką Zaczynu

ZACZYN JEST Z JEDNEJ STRONY PIEKARNIĄ Z WYPIEKAMI NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI, Z DRUGIEJ – IDEALNYM MIEJSCEM NA ROŚLINNE ŚNIADANIE Z NOWYMI SMAKAMI I PYSZNĄ KAWĄ. ODKĄD POJAWIŁ SIĘ NA GASTRONOMICZNEJ MAPIE KRAKOWA, TRAFIA DO WIELU RANKINGÓW KULINARNYCH – NP. VOGUE, KUKBUK CZY HAVEABITE. OTWARTA W STYCZNIU 2018 PIEKARNIA CIESZY SIĘ DUŻĄ POPULARNOŚCIĄ, A CHLEBY, CHAŁKI CZY ROŚLINNE DROŻDZÓWKI PIECZONE W ZACZYNIE ZACHWYCAJĄ SMAKIEM KAŻDEGO, NIEZALEŻNIE OD DIETY. JAKA HISTORIA I IDEA STOI ZA TYM MIEJSCEM? ODPOWIEDZI NA TO PYTANIE UDZIELIŁA ZOSIA BARTO – ZAŁOŻYCIELKA I WŁAŚCICIELKA ZACZYNU.

M.Ł. Jak w kilku słowach opisałabyś to miejsce?

Z.B. Myślę, że Zaczyn jest miejscem dobrego, roślinnego jedzenia i bardzo dobrego chleba.

M.Ł. Zaczyn stacjonarnie działa od niecałego roku, ale jego historia jest dłuższa.

Z.B. Tak, debiut miał miejsce na Veganmanii. Przez ostatnie dwa lata działałam zdalnie – dowoziłam wypieki do sklepów i brałam udział jako wystawca na festiwalach.

M.Ł. A jak powstał pomysł na rozpoczęcie takiej działalności?

Z.B. Pomysł pojawił się dlatego, że po studiach nie mogłam znaleźć pracy. Rzeczą, którą dobrze umiałam robić było gotowanie, dlatego pracowałam w kilku wegetariańskich i wegańskich miejscach. W międzyczasie pojawiła się możliwość wynajęcia zaplecza kuchennego, więc z tego skorzystałam. Na początku działalności bardziej skupiałam się na gotowaniu, później skierowałam większą uwagę na wypieki.

M.Ł. A co studiowałaś?

Z.B. Chemię. Trochę pomaga to w pieczeniu.

M.Ł. Jak Zaczyn funkcjonował przed otwarciem punktu stacjonarnego?

Z.B. Miałam wynajęte wcześniej wspomniane zaplecze kuchenne – tam piekłam i gotowałam, a później dowoziłam do współpracujących miejsc, na przykład jako catering lub na festiwale.

M.Ł. Skąd pojawiła się Twoja pasja do pieczenia?

Z.B. Ciężko określić, raczej sama z siebie – zaczęłam piec na studiach, zdobywałam w tym zakresie coraz większą wiedzę i w pewnym momencie okazało się, że mogę też z tego zrobić swój zawód.

M.Ł. Gdzie uczyłaś się pieczenia i skąd cały czas pozyskujesz wiedzę na ten temat?

Z.B. Głównie z internetu i z książek. Byłam na  świetnych warsztatach dedykowanych piekarzom, ale to już w zasadzie po dwóch latach działalności Zaczynu. Niestety, takich inicjatyw jest bardzo mało w Polsce. Jestem samoukiem – nie zdobywałam doświadczenia w innej piekarni. Byłam tylko na jeden dzień w katowickiej piekarni – pooglądać jak to działa, porozmawiać z pracownikami

M.Ł. Miejsce stacjonarne okazało się dużym sukcesem. Po chleb trzeba przyjść wcześnie rano, bo szybko się wyprzedaje. Czy otwierając je spodziewałaś się takiego sukcesu? Miałaś obawy związane z uruchomieniem punktu stacjonarnego?

Z.B. Nie miałam obaw, że nikt tu nie przyjdzie, bo już wcześniej miałam grono stałych klientów, o których wiedziałam, że się zjawią. Jednak nie spodziewałam się takiego zainteresowania. Gdybym wiedziała – myślę, że wynajęłabym większy lokal. Dość zachowawczo stwierdziłam, że trzeba zacząć od czegoś małego.

Zobacz także: Roślinne opcje w kawiarniach sieciowych – ranking Roślinniejemy

M.Ł. Ile trwa i jak wygląda proces przygotowanie bochenka zaczynowego chleba?

Z.B. Cały proces trwa około 25 godzin. Oczywiście to nie znaczy, że 25 godzin trzeba ciągiem spędzić przy chlebie, ale tyle czasu mija od momentu rozpoczęcia przygotowania do momentu wyjęcia bochenka z pieca. Zaczyna się od tego, że trzeba przygotować zakwas. Później należy przygotować ciasto chlebowe, a następnie trzeba przy tym cieście spędzić 4-5 godzin – rozkładając je, przekładając, pilnując, formując bochenki. Później taki uformowany chleb idzie do chłodni na 12-16 godzin i po tym czasie jest pieczony.

M.Ł. Jaki produkt jest najczęściej kupowany? A jaki jest Twój ulubiony produkt?

Z.B. Wydaje mi się, że najczęściej kupowany produkt to drożdżówka. A ja jestem fanką chleba pszennego, ale ogólnie wszystkie produkty, które sprzedaję, bardzo lubię.

M.Ł. Czy mogłabyś zdradzić jakieś plany związane z rozwojem Zaczynu?

Z.B. Myślę, że na razie dobrze jest tak jak jest. Rozwój cały czas dzieje się pod kątem pieczenia – cały czas lepszego i lepszego chleba oraz lepszych wypieków. To jest taki mój rozwój – dążyć do perfekcji.

M.Ł. Nigdzie w przekazach o piekarni nie pojawia się informacja o tym, że jest to miejsce w stu procentach roślinne, nie pozycjonujesz Zaczynu jako miejsce wegańskie. Czy jest to celowy zabieg?

Z.B. Zdecydowanie. Słowo „wegański” może zniechęcać ludzi, którzy nie są weganami i nie maja nic wspólnego z taką kuchnia. Jeśli używam już jakiegoś słowa, to zwykle jest to „roślinny”. Oczywiście nie jest tak, że ja to ukrywam, ale się tym nie chwalę i wydaje mi się, że to jest dobra droga. Osoby na diecie roślinnej i tak dopytają, a osoby na diecie standardowej nie będą pytać, tylko zjedzą to co im będzie smakowało.

Zobacz także: 86% spośród osób kupujących na co dzień roślinne produkty to nieweganie

M.Ł. W kampanii staramy się przekonać firmy, że przyszłość jest roślinna. Czy zgadzasz się z tym? Czy z Twojej perspektywy prowadzenie miejsca z produktami roślinnymi jest ułatwieniem, czy przeszkodą w działaniu?

Z.B. Według mnie to ułatwienie – dzięki temu wszyscy mogą zjeść nasze produkty. Jeśli robi się produkty roślinne, zarówno osoby na diecie standardowej, wegetariańskiej i wegańskiej mogą zostać naszymi klientami. Ja mam nadzieję, że przyszłość i świat będą roślinne.

M.Ł. Ostatnie pytanie, które na pewno będzie pomocne dla czytelników – na co zwracać uwagę kupując pieczywo? Jak rozpoznać dobrej jakości wypieki?

Z.B. Jeśli w składzie jest mąka, woda, sól i drożdże, to jest ok. Ogólnie im krótszy skład, tym lepiej. Te cztery składniki wystarczą do zrobienia chleba – wtedy mamy pewność, że jest to dobry chleb.Oczywiście, nie zawsze długi skład świadczy o złej jakości – mamy na przykład chleb duński, w którym jest masa różnych składników, ziaren zbóż. Ale na pewno w składzie nie powinno być konserwantów, mleka, jajek – takich składników, które w zasadzie są w chlebie zupełnie niepotrzebne. Powinna być tylko baza plus ewentualnie jakieś dodatki – w Zaczynie są to na przykład oliwki, figi, orzechy czy ziarna kawy.

Gdzie?

Kraków, ul. Barska 4

Kiedy?

środa-piątek: 7.30-15.00

sobota-niedziela: 9.00-15.00

Śledź na:

https://www.facebook.com/piekarnia.zaczyn/

https://www.instagram.com/zaczyn.piekarnia/

Zdrowa porcja newsów: viralowe nuggetsy, Festiwal Smażonych Kurczaków i roślinny prank na kibicach

25 października obchodzimy Dzień Ustawy o Ochronie Zwierząt. W ramach pokazywania Wam jak w prosty sposób można włączać dania roślinne do swego menu i tym samym dać planecie i zwierzętom odetchnąć, dzisiaj dzielimy się kolejną dawką doniesień na temat roślinnych alternatyw dla mięsa.

Nuggetsy z boczniaka: szybsze i prostsze w przygotowaniu niż te z kurczaka!

Jest taki jeden film na kanale RoślinnieJemy na Instagramie, który cieszy się niesłabnącą popularnością. To nagranie pokazujące w jak prosty sposób można przygotować nieziemsko pyszne i chrupiące nuggetsy z boczniaka. Odtworzyliście go dotychczas ponad 6000 razy. Mamy nadzieję, że liczba odsłon przełożyła się na taką samą liczbę usmażonych nuggetsów!

Roślinne nuggetsy pokonują mięsną konkurencję podczas National Fried Chicken Festival w Nowym Orleanie

Roślinne alternatywy coraz częściej przypominają smakiem i fakturą swoich “mięsnych protoplastów”. To, że na polskim i zagranicznym rynku widzimy kolejne produkty i lokale oferujące zieloną alternatywę dla obciążającego nasze ekosystemy mięsa, świadczy tylko o rosnącym popycie na takie dania budujących swoją świadomość ekologiczną klientów. W organizowanym co roku Narodowym Święcie Smażonego Kurczaka (National Fried chicken Festival, tak, tak!) w Nowym Orleanie, właśnie roślinne nuggetsy przygotowane przez firmę cateringową Atlas Monroe zostały uznane za najlepsze danie spośród wszystkich tam prezentowanych.

Spróbowalibyście nuggetsa z lodami waniliowymi  serwowanego w ciepłym gofrze?

Fani klubów piłkarskich przegryzają sukcesy i porażki swoich drużyn w towarzystwie roślinnych hot dogów

Wiodąca sieć handlowa w Wielkie Brytanii, Sainsburry, niedawno otworzyła nową linię roślinnych szybkich przekąsek i promowała je podczas rozgrywek klubów Wolves i Crystal Palace. Kibice sięgali po kolejne darmowe hot dogi i burgery nie zdając sobie sprawy, że są wolne od mięsa zwierzęcego. Poinformowani o tym, że tak naprawdę pałaszowali roślinne wersje burgerów i parówek, byli zaskoczeni, ale pozytywnie!

Wiedzieliście, że wielu piłkarzy decyduje się na redukcję mięsa bądź w 100% roślinną dietę w celu podniesienia swojej efektywności na boisku? Wśród nich jest np. Lionel Messi!

Dowiedziawszy się, że rozdawane za darmo hot-dogi i burgery były w 100% roślinne ludzie byli zdziwieni, ale tylko dlatego, że smakiem nie różniły się od tych mięsnych. Źródło: The Independent

Czy Wam też udało się zrobić roślinną niespodziankę swoim bliskim lub znajomym zabierając ich np. na wegańskie hot-dogi na stacjach Orlen? Testowaliśmy je już kilkukrotnie, w różnych lokalizacjach i – faktycznie – smakiem i konsystencją przypominają parówki w tradycyjnych hot-dogach! Czekamy na Wasze opinie, doznania i podobne nowinki w komentarzach!

Turlaj Klopsa: o sporcie, smaku umami i białku w roślinnych klopsach

Foodtrack o przewrotnej nazwie “Turlaj Klopsa” pojawił się przy jednym z krakowskich węzłów komunikacyjnych w maju tego roku. Niemal nikt, kto czeka na przystanku “Plac Inwalidów” nie może pozostać obojętnym na zapachy, które dobiegają z otulonego zielenią wozu. Mnie spotkało to samo. Zakochałam się w “Turlaj Kopsa” od pierwszego kubełka z batatowymi klopsami polanymi bez-serowym sosem. Autorami niebanalnych kompozycji smakowych są Magda i Bartek, których do rozmowy nie trzeba wcale zachęcać, dlatego zapraszam do lektury!

Food Track Turlaj Klopsa przy Placu Inwalidów w Krakowie. Fot. Ela Radzikowska

Magda i Bartek – twórcy foodtracka – sami są zdumieni popularnością i sympatią, jaką zyskali w zaledwie kilka miesięcy. Czy za sukcesem roślinnych klopsów stoją lata doświadczenia w agencjach marketingowych lub setki godzin spędzonych na kuchni w innych restauracjach? Skądże znowu! Oboje są młodzi: tuż po studiach, ale i po kilku latach pracy w raczej odległych od siebie branżach. Na nietypową komunikację marki, przemyślane kompozycje smakowe i swobodę kontaktu z klientami składają się wykształcenie psychologiczne i pasja do dietetyki po stronie Magdy, ale też sportowe zacięcie i mix ichtiologii, zootechniki i ekonomii po stronie Bartka. To musiało się skończyć czymś niebanalnym!

Nie sprzedajemy tylko produktu, ale też wiedzę i energię od nas, a mamy jej dużo i chcemy się dzielić! – mówi Magda.

Całe menu w “Turlaj Klopsa” jest znaczeniową grą z tradycyjną kuchnią. Znajdziemy tu klopsy, ale tylko roślinne: z batatów, jarmużu, czy cieciorki. Jest “bez-serowy” sos z ziemniaków i marchewki o serowej konsystencji oraz smaku, i jest chili sin carne, czyli typowa meksykańska potrawa z wołowiną w roli głównej, bez wołowiny, za to z fasolą adzuki, mlekiem kokosowym i kukurydzą. Wszystkie dania są dostępne w rozmiarach “S” i “L”, ale są tak sycące, że nawet mała porcja zaspokaja głód. Wszystko dlatego, że Magda i Bartek dużą wagę przykładają do zbilansowania wartości odżywczych i kaloryczności tworzonych posiłków.

Na początku kierowaliśmy foodtracka do  ludzi takich jak my, którzy cenią sobie zdrowe odżywianie, uprawiają sport, a w związku z tym dbają o zbilansowane posiłki. Do takich, którzy niekoniecznie są wegetarianami i weganami, ale takich, którzy wiedzą, że w roślinach jest moc i warto jeść ich dużo. Wszystkie dania komponowaliśmy w taki sposób, by były dobrze zbilansowane: zawierały odpowiednią ilość białka, węglowodanów, tłuszczy. Nasze menu i my sami informujemy ile białka, tłuszczu i węglowodanów znajduje się w każdym posiłku. Białko przemycamy w strączkach, które są we wszystkich naszych daniach. Ponadto płatki drożdżowe, które są komponentem naszego sosu serowego (z ziemniaków i marchewki) i brokuł także dostarczają bardzo dużo białka. A o tym nie każdy wie!

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o trenowaniu na diecie roślinnej, sprawdźcie naszą siostrzaną kampanię Jasna Strona Mocy

Magda i Bartek zawsze służą poradą, wiedzą o zbilansowanych posiłkach i radością, którą dzielą się z klientami. Fot. Ela Radzikowska

W roślinach jest moc! Białko z roślin

Zawartość i pochodzenie białka w roślinnych posiłkach to często kość niezgody pomiędzy osobami na diecie tradycyjnej i wegańskiej. Wiele osób obawia się, że po przejściu na dietę roślinną nie będzie dostarczać swojemu organizmowi wystarczająco dużo białka. Jeszcze kilka lat temu Bartek – sam odżywiając się w sposób tradycyjny, czyli mięso na śniadanie, obiad i kolację, myślał bardzo podobnie, dopóki nie zaczął trenować i poszukiwać bardziej wartościowych źródeł białka, tłuszczy i węglowodanów:

Kilka lat temu dużo trenowałem. Chodziłem na crossfit kilka razy w tygodniu. Potrzebowałem jeść 5000 kalorii dziennie, bo 3000 potrafiłem spalić na treningach! To były krótkie ćwiczenia, około 45-60 minut, ale bardzo intensywne. Łatwo uzupełnić taką kaloryczność jedząc niezdrowe produkty. Mi zależało na tym, by tak komponować dietę, aby była zbilansowana pod kątem zawartości białka, węglowodanów. Tak zacząłem szukać, czytać i dowiadywać się, co jeszcze mogę jeść, by nie musieć codziennie wrzucać w siebie 3 torebek ryżu i drobiu.

W roślinnych klopsach można się do prawdy zakochać. Szczególnie gdy są polane bezserowym serowym sosem i posypane świeżą kolendrą! Fot. Ela Radzikowska

Badania wskazują, że osoby na diecie tradycyjnej często cierpią na tzw. “przebiałczenie” organizmu. Nigdy wcześniej w historii ludzkości nie jedliśmy tyle białka pochodzenia zwierzęcego. Nawet nasi dziadkowie za czasów młodości: w małych miastach i na wsi, jedli mięso raz, może kilka razy w tygodniu. Instytut Żywności i Żywienia w znowelizowanych w ubiegłym roku “Normach żywienia dla populacji Polskiznacząco obniżył zalecane dawki białka w diecie. Przeprowadzone przez tę instytucję badania wykazały, że Polacy jedzą za dużo białka pochodzenia zwierzęcego:

Spożywaniu dużych ilości białka może towarzyszyć hiperkalciuria sprzyjająca osteoporozie, a także kwasica (zakwaszenie organizmu) oraz zwiększone ryzyko powstania kamieni nerkowych zbudowanych ze szczawianu wapnia.

Zdobywszy wiedzę o negatywnym wpływie białka pochodzenia zwierzęcego, Bartek i Magda mocno zmienili własne nawyki żywieniowe. Starają się też promować zdrowy sposób odżywiania wśród swoich klientów. Chętnie udzielają im porad żywieniowych i tłumaczą korelację pomiędzy ilością białka i tłuszczu w posiłku:

Teraz wiem, że sportowcy niekoniecznie muszą jeść bardzo dużo białka: w postaci odżywek, czy pochodzącego z mięsa. Wiem, że ważniejsze są roślinne produkty białkowe, które poza tym dostarczają organizmowi wiele innych wartości odżywczych, minerałów, witamin. Czuję po tych kilku latach, że mój smak i ochota na mięso bardzo się pozmieniały. Kiedyś zapach mięsa bardzo mnie kusił, teraz zdarza się, że mnie nawet odpycha – opowiada Bartek.

W przeciwieństwie do Magdy, Bartek nie jest na diecie roślinnej w 100%. Wpisuje się za to w tak zwany trend “redukcjonistyczny”. Mocno ograniczył mięso w swojej diecie i spożywa je teraz raz na kilka tygodni. Odchodząc od mięsa poświęca razem z Magdą niemal 14 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu, by pokazywać osobom odżywiającym się tradycyjnie, że posiłki roślinne są o wiele bardziej wartościowe, zdrowsze i smaczniejsze. Najbardziej kuszą jednak swoich klientów wspaniałym zapachem roznoszącym się z ich foodtracka na cały Plac Inwalidów.

Sensoryczny marketing: kuszenie zapachem

Najwięcej klientów “Turlaj Klopsa” zdobyło dzięki zapachom ulatującym z budki:

Nasza budka jest dosyć schowana na Placu Inwalidów, ale często słyszymy teksty w stylu “a co tu tak ładnie pachnie, a co tu pan sprzedaje?” – prowadzimy sensoryczny marketing i póki co działa dobrze!

Poza kuszącą wonią gulaszu afrykańskiego i świeżo ciętej kolendry, przechodniów przyciągają też chwytliwa nazwa i przystępne ceny posiłków, dzięki którym osoby odżywiające się dosyć monotonnie mogą w łatwy sposób urozmaicić sobie jadłospis:

Klienci mówią nam, że ich dieta jest zazwyczaj całkiem jednolita, a takie posiłki jak nasze – w przystępnej cenie – są dla nich ciekawą odmianą. Ci na diecie tradycyjnej, włączającej mięso, często proszą o to, co smakiem będzie najbardziej zbliżone do mięsa. To nam pokazuje, że ludzie chętnie rezygnują z mięsa, jeśli mają dostęp do czegoś w podobnej cenie i o zbliżonych walorach smakowych. A to można uzyskać w kuchni roślinnej dosyć łatwo – przekonuje Magda.

Do rozmiaru „S” lub „L” kubełka wypełnionego ryżem, warzywami, klopsami lub gulaszem, możecie zamówić świeżo wyciskany sok z pomarańczy albo nieziemsko pyszne słodkości roboty Magdy i Bartka. Fot. Ela Radzikowska

Smak “mięsa”, czyli tak zwany smak umami, wyodrębniony przez naukowców w 2000 roku ze smaku słonego, wydobywa się w kuchni roślinnej z takich składników jak sos sojowy, brokuły, drożdże nieaktywne, grzyby, wodorosty, pomidory czy orzechy. Magda i Bartek są mistrzami roślinnego umami. Nierzadko zdarza się im słyszeć pytanie “a co mięsnego tutaj macie?”. Ludzi najczęściej nie zniechęca odpowiedź “nic”, bo jak się okazuje zapach jest mocniejszym wabikiem. “Turlaj Klopsa” ma już swoich stałych “mięsolubnych” klientów, którzy wracają po roślinny kubełek nawet kilka razy w tygodniu:

Bardzo nas to cieszy, bo dzięki naszym klopsom więcej osób ma możliwość spróbować w pełni roślinnych dań. Najfajniejsze jest to, że ci ludzie do nas wracają, bo bardzo im nasze klopsy i gulasz smakują. Mamy nawet takiego klienta, który często powtarza frazę brzmiącą mniej więcej “Naprawdę boli mnie, że tu jestem, jem same mięso, ale tak mi smakuje ten gulasz, że wracam po jeszcze”. Poszerzamy wiedzę i pokazujemy ludziom, którzy na co dzień nie jedzą roślinnie, że w 100% roślinne dania mogą być dobre, sycące i za niewygórowaną cenę.

Roślinne, nie wegańskie dania

“Turlaj Klopsa” to kolejny przykład na to, że mówienie o daniach “roślinnych” w komunikacji lokali gastronomicznych spotyka się wśród tradycyjnych odbiorców z lepszym rezonansem niż informowanie o potrawach “wegańskich”. Magdę i Bartka na początku dziwiło, że większość ich klientów to wcale nie weganie i wegetarianie, ale teraz upatrują w tym sekret swego sukcesu:

Obserwujemy teraz, gdy zaczął się rok szkolny i przychodzą do nas też uczniowie gimnazjów, liceów, że początkowo to dziewczyny przyprowadzają do nas swoich chłopaków, kolegów. Oni są na początku dosyć sceptycznie nastawieni, ale potem – co było dla nas bardzo interesujące – wracają sami kolejnego dnia i następnego, albo z kolejnymi kolegami i to chłopaki stają się naszymi stałymi klientami – mówi Bartek.  To dla mnie jest zdumiewające, bo nie podejrzewałbym, że nastolatkowie tak mocno pójdą w kierunku weganizmu. To miłe, że właśnie od takich ludzi słyszymy pozytywny feedback i spotykamy się z super odbiorem.

Jako stała bywalczyni foodtracka i wielbicielka batatowych klopsów polecam go Wam gorąco! Idźcie spróbować roślinnych pyszności i głosujcie swoimi portfelami za tym, by klopsy turlały się po Krakowie także zimą!

fanpage Turlaj Klopsa na Facebooku: klik

Kampania dla sportowców Jasna Strona mocy: klik

Masowe roślinne żywienie w ośrodku wypoczynkowym – Zacisze Bis w kampanii RoślinnieJemy!

Pod koniec sierpnia tego roku Ośrodek Wypoczynkowy Zacisze Bis w Koszelówce niedaleko Płocka zadebiutował w przyjmowaniu zorganizowanych grup osób będących na diecie roślinnej. Dla Pań kucharek wykarmienie stu dwudziestu głodnych wegan nie stanowiło żadnego problemu. Poradziły sobie doskonale. Teraz ośrodek dołącza do kampanii RoślinnieJemy, a my chcemy zarekomendować Wam kuchnię „Zacisza” – bo sami sprawdziliśmy, że była pyszna, pożywna i bardzo różnorodna.

Pod koniec sierpnia pojechaliśmy sprawdzić jak Ośrodek poradzi sobie z debiutem w przyjmowaniu zorganizowanej grupy ponad 100 osób, które żywią się w pełni roślinnie. Uczestnicy byli pod ogromnym wrażeniem tego, jak szeroka gama w pełni wegańskich i przede wszystkim bardzo smacznych potraw codziennie gościła na stołach w Koszelówce. Pierogi na słodko, na słono, fasolka po bretońsku, sałatki, kotlety, parówki i wędliny roślinne, tofucznica, przeróżne pasty do kanapek czy smalczyk z fasoli to tylko niektóre z serwowanych im dań. Wiele osób przyznało, że na tym wyjeździe jedli dużo lepiej niż w domu! Na zdjęciach udostępnionych przez gości „Zacisza” możecie zobaczyć małą próbkę kreatywności pań kucharek.

Jak to wszystko wyglądało od kuchni? O wypowiedź poprosiliśmy menadżerkę, Panią Martynę Lamecką:

Każda grupa goszcząca u nas traktowana jest indywidualnie. Bardzo chętnie uczymy się nowych rzeczy. Przyjęcie tak dużej grupy wegańskiej (po raz pierwszy z resztą) było dla nas wyzwaniem, ale chęć poznania nowych smaków i dotarcie do nowej grupy przeważyły nad wszelkimi wątpliwościami.

Z kolei sama szefowa kuchni, Pani Beata Berlińska, mówi tak:

Sama byłam zaskoczona, że dania bezmięsne mogą być tak smaczne. Z pewnością kilka z przygotowanych potraw zagości w naszym menu na dłużej. Podziękowania od zadowolonych gości były największą nagrodą za włożony wysiłek. Najtrudniejsze przy układaniu menu okazało się to, że niestety nie wszystkie produkty, które chciałam wykorzystać, były dostępne w naszej niewielkiej miejscowości.

Ośrodek w Koszelówce funkcjonuje przez cały rok i już w tej chwili jest całkowicie przygotowany na przyjmowanie dużych grup zorganizowanych z w pełni roślinnym jadłospisem. Ręczymy za to, dlatego serdecznie i oficjalnie witamy Ośrodek Zacisze Bis w naszej kampanii – nasza naklejka przywita Was na wejściu do stołówki. Jeśli chodzi o codzienne menu dla gości indywidualnych, wegańskie opcje zagoszczą w nim na stałe od przyszłego sezonu. Ale póki co, wystarczy uśmiechnąć się do cudownych Pań kucharek, a na pewno przygotują jakieś pyszne, wegańskie danie. Jak mówi Pani Martyna: Jedną z naszych zasad jest hasło „rzeczy niemożliwe robimy od ręki, na cuda trzeba chwilę poczekać”. Nasze kucharki zawsze coś wegańskiego wyczarują od ręki, na cuda trzeba będzie najwyżej chwilę poczekać.

Jeżeli więc chcielibyście zorganizować jakieś szkolenie, kolonię, czy też szukacie po prostu spokojnego miejsca na wypad nad jezioro, w którym można zjeść smacznie, zdrowo i roślinnie, to koniecznie zajrzyjcie do Zacisza Bis w Koszelówce.

Polecamy: Warszawski Festiwal Kulinarny – Królewski Stół

Kulinaria są Twoją pasją? Szukasz inspiracji w temacie jedzenia, a może chcesz po prostu dowiedzieć się jak jeść smaczniej i zdrowiej? Jeśli tak –  zapraszamy na tegoroczną edycję Warszawskiego Festiwalu Kulinarnego, w którym kuchnia roślinna będzie jednym z wiodących tematów. Wstęp bezpłatny!

WARSZAWSKI FESTIWAL KULINARNY

Festiwal powstał z inicjatywy studia kulinarnego Food Lab Studio oraz Targów Designu WZORy i Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. W ramach festiwalu będzie można wziąć udział w różnorodnych aktywnościach: od wykładów, warsztatów i dyskusji, przez seanse filmowe i wystawy po spacery i pokazy. Osią tegorocznej, drugiej edycji wydarzenia jest wspomniany Królewski Stół – podczas spotkań z różnych stron omawiana będzie zarówno historia kulinariów, ich współczesny stan, jak i trendy na najbliższe lata. “By zrozumieć współczesność i rozmawiać o przyszłości warto jest znać swoją przeszłość.” – tak ideę wydarzenia podsumował nasz ambasador Grzegorz Łapanowski, będący właścicielem Food Lab Studio i organizatorem wydarzenia.

ROŚLINNIEJEMY NA WARSZAWSKIM FESTIWALU KULINARNYM

Biorąc pod uwagę rosnącą popularność kuchni roślinnej, nie dziwi obecność tego tematu w wydarzeniu. Wiele z wykładów i warsztatów będzie dotyczyło tematu kuchni roślinnej lub pośrednio poruszało go. Co więcej, nasz Strategic Partnerships Manager, Maciej Otrębski, podczas panelu dyskusyjnego wraz z innymi specjalistami będzie zastanawiał się co dzisiaj oznacza zdrowa żywność. Na dyskusję z udziałem Maćka zapraszamy w niedzielę o 13.40.

Co jeszcze polecamy osobom zainteresowanym kuchnią roślinną i zdrowym odżywianiem?

Jeśli chodzi o wykłady i panele dyskusyjne, przedstawiamy kilka propozycji:

SOBOTA

  • 18:00 „Jedz, pij, popuszczaj pasa” – czyli życie w erze przesytu – Daniel Śliż

Według danych WHO ponad ⅔ wszystkich chorób związanych jest z nieprawidłowym stylem życia, w tym w znacznej mierze z niewłaściwym odżywianiem. Ponad 60% Polaków ma nadwagę lub problemy z otyłością. Jakie zmiany w ostatnich dekadach spowodowały, że zaczęliśmy tyć? Jak bardzo zmienił się nasz sposób odżywiania i choroby, na które w konsekwencji zapadamy? O nadwadze, nadkonsumpcji i współczesnych epidemiach.

  • 18:20 O umiarkowaniu w jedzeniu i piciu – Hanna Stolińska-Fiedorowicz

Czy zdrowe odżywianie w XXI wieku jest trudne? Jak wygląda najnowsza piramida zdrowego żywienia i aktywności fizycznej? Czym jest dieta oparta na nieprzetworzonych produktach pochodzenia roślinnego? O tym, jak odżywiać się na co dzień, by jak najdłużej cieszyć się zdrowiem i radością jedzenia.

  • 18:40 Panel dyskusyjny: Medycyna stylu życia medycyną na miarę XXI wieku – Paulina Bernatek, Longina Kłosiewicz-Latoszek (Instytut Żywności i Żywienia), Małgorzata Perl, Hanna Stolińska-Fiedorowicz, Daniel Śliż

Czym jest medycyna stylu życia i czy ma szansę odpowiedzieć na wyzwania stojące przed współczesną medycyną? Jaki wpływ na nasze zdrowie mają nasze codzienne wybory? W jaki sposób wprowadzać zdrowe nawyki i jak je utrzymywać? O tym, czy zdrowy styl życia może być przyjemny, łatwy i dostępny dla każdego.

NIEDZIELA

  • 13:00 Pestycydy w owocach i warzywach – fakty i mity – Aleksandra Mrowiec (Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin)

Czy powinniśmy obawiać się pozostałości pestycydów w żywności? Jak kontrolowana jest zawartość środków ochrony roślin w pryskanych owocach i warzywach? O tym, czy polska żywność jest bezpieczna dla konsumentów.

  • 13:20 Między marketingiem a prawdą – największe żywieniowe mity – Damian Parol

Jak to właściwie jest z tym legendarnym olejem kokosowym i demonicznym glutenem? Czy sięgając po cukier brązowy i kokosowy unikniemy “białej śmierci”? Które z popularnych produktów zamiast dbać o nasze zdrowie, skutecznie dokonują spustoszenia w naszych portfelach? O tym, jak się nie nabierać na sztuczki marketingowców.

  • 13:40 Panel dyskusyjny: Zdrowie na talerzu – co dzisiaj oznacza zdrowa żywność? – Joanna Gałązka (Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin), Aleksandra Mrowiec (Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin), Maciej Otrębski (RoślinnieJemy), Damian Parol

Zdrowe jedzenie, czyli jakie? Czy musimy wybierać między żywnością z upraw konwencjonalnych i eko? Czy powinniśmy obawiać się pozostałości pestycydów w żywności? Jak nie pogubić się wśród półek uginających się od “superfoods” i w gąszczu pseudonaukowych doniesień? Czy dieta oparta na produktach pochodzenia roślinnego to krótkotrwała moda czy może „zielony talerz” ma szansę stanąć w centrum gastronomicznego świata?

W ramach wydarzenia odbędą się też ciekawe warsztaty – z racji dużego zainteresowania wszystkie miejsca są już zarezerwowane, jednak możliwy jest także bierny udział jako słuchacz, lub – dla mocno zmotywowanych osób – dopisanie się na listę rezerwową.

SOBOTA

  • 12:30 Kuchnia roślinna bez tajemnic – Alicja Szepietowska (Alicja w Krainie warzyw)

Podczas warsztatów Alicja opowie o głównych przyprawach stosowanych w kuchni wegańskiej, a następnie wykorzysta je, przygotowując wraz z uczestnikami pasty do chleba. Warsztat ma charakter bardzo praktyczny, a jego zadaniem jest pokazanie jak niesamowicie ciekawa, różnorodna i pyszna może być dieta roślinna. Alicja zaprasza uczestników do krainy tysiąca smaków i zapewnia, że wszystko, co zostanie przygotowane, będzie banalnie proste, a jednocześnie zaskakujące. Główną rolę odegrają trzy podstawowe przyprawy w kuchni wegańskiej. To z ich pomocą uczestnicy przygotują smaczne i zdrowe pasty kanapkowe. Wszystko, co zrobią, będzie wegańskie i bezglutenowe.

  • 13:00 Warsztaty z firmą Melvit: Dieta sportowca w ekspresowym tempie. Jak spędzić czas na treningu, a nie w kuchni? – Ula Somow i Michał Toczyłowski

Jeśli biegasz, pływasz, robisz cokolwiek, by dbać o formę – te warsztaty są właśnie dla Ciebie! Dowiesz się podczas nich czym zastąpić białko zwierzęce, jak dobrze jeść, by budować formę oraz jak zbudować zbilansowany talerz i nie spędzić przy tym całego wieczoru w kuchni. Uczestnicy przygotują dania z wykorzystaniem produktów firmy Melvit.

  • 15:30 Warsztaty: Rzecz o roślinnym nabiale – gotowanie z roślinnymi serami – Zuzanna Rzymanek (Wege Siostry)

Co to jest mleko roślinne i jak zrobić ser z nerkowców? Jak skomponować wegańskie dania pełne smaku i aromatu? Tagliatelle z selera z sosem serowym z grzybami, meksykańskie tacosy z pikantną nutą – to tylko niektóre z propozycji Zuzy Rzymanek, współzałożycielki manufaktury roślinnych serów Wege Siostry. Zuza podpowie i pokaże, jak przygotować pełnowartościowe, 100% roślinne oraz pyszne posiłki.

  • 17:30 Warsztaty z ProVeg: Pierwsze kroki w kuchni roślinnej – Katarzyna Gubała

Czy kiedykolwiek próbowaliście ograniczyć spożycie mięsa? Podobno ponad połowa Polaków deklaruje chęć zmniejszenia spożywania ilości produktów pochodzenia zwierzęcego. Jak to zrobić, kiedy pomysłów na roślinne przepisy brak? Ten warsztat jest dla osób, które stawiają pierwsze kroki w kuchni (nie tylko roślinnej) i szukają dobrych inspiracji.

NIEDZIELA

  • 17:00 Warsztaty: Kipiące umami – gotowanie z Tasaczkiem – Wit Szychowski

Warsztaty z cyklu: niewiarygodne! Uczestnicy przygotują tacosy, ale nie użyją ani grama mąki kukurydzianej. Ugotują esencjonalny i przepyszny wywar, ale próżno będzie w nim szukać korpusów z kurczaka i kości cielęcych. Mało tego! Pod czujnym okiem szefa usmażone zostaną porządne, krwiste steki… z buraka, a wszystko to polane najlepszym bezmięsnym demiglacem, który przekona do siebie każdego zadeklarowanego mięsożercę.

GDZIE, KIEDY, ZA ILE – INFORMACJE ORGANIZACYJNE

Warszawski Festiwal Kulinarny odbędzie się 15-16 września równolegle w kilku lokalizacjach w Warszawie:

  • wykłady: Ratusz – ul. Franciszka Klimczaka 2
  • warsztaty: Plaża Wilanów, Villa Intrata – ul. Stanisława Kostki Potockiego 23
  • pokazy: Plaża Wilanów ‘
  • wystawy: Villa Intrata – ul. Stanisława Kostki Potockiego 23
  • seanse filmowe: Oranżeria Muzeum Pałacu w Wilanowie – ul. Stanisława Kostki Potockiego 10/16
  • spacery: ul. Stanisława Kostki Potockiego 10/16

Dokładny program z rozpiską godzinową dostępny jest na https://warszawskifestiwalkulinarny.pl/program-2018/.

Wstęp na wszystkie atrakcje jest bezpłatny.

Gorąco zapraszamy do udziału w wydarzeniu – duża dawka inspiracji kulinarnych gwarantowana!

Test wegańskich hot dogów ze stacji Orlen

Zmiana dzieje się na naszych oczach! Dziś, w kolejny Roślinny Poniedziałek, wybrane stacje Orlen zaczęły oferować menu poszerzone o ciepłe wegańskie i wegetariańskie przekąski. Byliśmy, żeby sprawdzić dla Was smak, dostępność i ceny. Odpowiadamy, zapraszamy i jesteśmy zachwyceni tak samo jak Wy!

Najpierw średnie informacje – obecnie nowa oferta jest dostępna tylko w wybranych punktach stacji Orlen. Według naszych informacji, powinny być to wszystkie stacje Stop Cafe, których mapę znajdziecie pod tym linkiem: http://stopcafe.pl/nowy-wymiar-stop-cafe

Jesteśmy jednak przekonani, że kropla drąży skałę i jeśli wegańskie fast-foody przyjmą się dobrze, za jakiś czas będziemy mogli zatrzymać się w trasie przy każdej stacji Orlen w Polsce, by zjeść coś ciepłego, dostępnego w kilka minut w formie “do ręki” i przede wszystkim – 100% roślinnego. Dajcie znać na fanpage’u PKN Orlen, że jest takie zapotrzebowanie!

Konkrety: wegański hot dog kosztuje 4,49 zł, jest dostępny w jasnym lub ciemnym pieczywie, najlepiej w klasycznej wersji z keczupem i musztardą. A smakuje… jak mięsny. Naprawdę, piszę to z całą powagą – upewniałam się przy kasie czy to na pewno bezmięsna parówka, a było mi uwierzyć na tyle trudno, że pojechałam z aparatem na kolejną stację, by upewnić się, że nie była to żadna pomyłka. Pierwsze skojarzenie – parówka drobiowa. Czy to dobrze czy źle, oceńcie sami, ale według mnie – g e n i a l n i e. Dlatego, że wieloletni mięsożerca (a z takim byłam na dzisiejszym teście) nie jest w stanie wyczuć różnicy. A to ogromnie dobry krok dla promocji całej diety roślinnej.

Miłym zaskoczeniem był widok parówek roślinnych, które mają wygospodarowane własne, osobne miejsce na podgrzewaczu. Próbowaliśmy dowiedzieć się przy kasach, czy można zamówić hot doga z bardziej “wypasionego” menu. Wiecie, pikle, cebulka prażona, sałata – to byłoby coś pięknego. Niestety dziś obsługa nie potrafiła jednoznacznie odpowiedzieć i zaserwować hot-doga w “rozszerzonej” wersji, ale przemiły pan obiecał się dowiedzieć i polecił wrócić za kilka dni. Wrócimy!

Co do bułki z pieczarkami –  koszt to około 5 złotych, całkiem spora przekąska, dobrze przyprawione, mocno pieprzne pieczarki w środku. Do tego na stacjach dostępne są owocowo-warzywne koktajle, dlatego taki zestaw w trasie na pewno postawi Was na nogi.

Jeśli udało Wam się trafić na nową roślinną ofertę i spróbować – dajcie znać jak wrażenia!

RoślinnieJemy poleca – Veganmania w Gdańsku już w ten weekend!

Największy i bezpłatny festiwal wegańskich inicjatyw już 19 sierpnia, po raz trzeci w Gdańsku! Stowarzyszenie Otwarte Klatki zaprasza na kolejną edycję festiwalu Veganmania, który po ponad rocznej przerwie wraca do Trójmiasta, i to z rozmachem!

Tej niedzieli industrialna przestrzeń PLENUM, położona w samym sercu Stoczni, tuż przy znanej i lubianej Ulicy Elektryków zapełni się stoiskami wystawców oferujących w pełni roślinne produkty i usługi. Jedzenie, moda, naturalne kosmetyki – to tematy przewodnie. Pysznie zjecie i zaopatrzycie się m.in. u takich wystawców jak: Momencik vegan Burritos & Tacos, House Of Seitan, Falafel Bejrut, Zielony Talerz, Bezmięsny Mięsny, Muka, Vegan Port, Falla, Fejk Kejk, Veggie, Słodka Pestka, Krowarzywa, Fun-Gi, Junk IN, Bushimi Sushi Burrito.

Targom towarzyszyć będzie część wykładowa wprowadzająca słuchaczy w tajniki kuchni roślinnej i biernego oraz czynnego aktywizmu prozwierzęcego. Na scenie ustrojonej przez Olę i Krystiana z kwiaciarni Flora Muzyka wystąpią m.in.:

  • Anna Sudoł, która opowie o tym, jak NIE przekonywać do weganizmu
  • Właścicielki i menadżerki lokali, które dołączyły do kampanii RoślinnieJemy (PS będą miały dla Was darmową degustację swoich wegańskich opcji!)
  • Ania Pierzchała, od wielu lat zaangażowana w ruch prozwierzęcy i działanie w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki wyjaśni co obecnie znaczy działać dla zwierząt i jak można działać dla zwierząt w Otwartych Klatkach. Wykład skierowany jest przede wszystkim do osób, które chcą zacząć swoją przygodę z aktywizmem, ale także do tych, którzy chcieliby wspierać zwierzęta w swoich codziennych wyborach.
  • Dariusz Gzyra –  autor książki „Dziękuję za świńskie oczy”, działacz społeczny, publicysta, weganin od blisko dwudziestu lat, doktorant w Instytucie Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie, Członek Polskiego Towarzystwa Etycznego oraz Laboratorium Animal Studies – Trzecia Kultura, jeden z redaktorów czasopisma „Zoophilologica. Polish Journal of Animal Studies”. Rozmowę z Darkiem Gzyrą poprowadzi Małgosia Piontke – dziennikarka Radia Eska.

Ciekawe niedzielne aktywności związane z Veganmanią czekają również poza sceną – o 12.00 startują warsztaty florystyczne z Flora Muzyka (zapisy jeszcze trwają, link tutaj – klik! O 14.00 zaczyna się spacer po Stoczni szlakami kobiet, organizowany we współpracy z Instytutem Kultury Miejskiej – klik!

O 15.00 będziecie mogli zrelaksować się na zajęciach jogi organizowanych przez Yoga Compass. O 18.00 polecamy pokaz filmu dokumentalnego „Klatki”.

Podczas tegorocznej Veganmanii będziecie mogli skorzystać z mobilnego studia barberskiego partnera festiwalu – firmy BULL DOG, odbędzie się także benefit tatuatorski – klik! Nie zabraknie również strefy foodtrucków.

Stowarzyszenie Otwarte Klatki działa na rzecz praw zwierząt, m.in. poprzez promowanie diety roślinnej. Dochód z benefitów odbywających się podczas festiwalu przeznaczony zostanie na realizację celów statutowych organizacji. Sam wstęp na wydarzenie jest bezpłatny. Link do wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/events/391735421298401/

Uwaga! Podczas gdańskiej Veganmanii spotkacie również załogę naszej kampanii – szukajcie stoiska Roślinniejemy, będziemy mieli dla Was darmowe wegańskie jadłospisy od dietetyka, wlepki, możliwość zrobienia sobie portretu z naszym drewnianym napisem „RoślinnieJemy”, zapisy na newsletter i listę e-bookową dla tych, którzy jeszcze tego nie zrobili. Spotkajmy się przy dobrym jedzeniu!

Co? Festiwal Veganmania

Kiedy? 19 sierpnia, niedziela,11.00-19.00

Gdzie? PLENUM, Ulica Elektryków, Gdańsk

Wstęp – darmowy!

Dla kogo? Bez ograniczeń wiekowych – od najmłodszych do najstarszych